Para EUR/USD gwałtownie spada, osiągając coraz niższe poziomy. Najbliższe istotne wsparcie znajduje się na poziomie 1,1330 (dolna linia Wstęg Bollingera na interwale tygodniowym – W1), a biorąc pod uwagę siłę impulsu spadkowego, sprzedający mogą wkrótce przetestować tę barierę techniczną.
Opublikowane wskaźniki PMI dla Europy oraz niemiecki indeks IFO, które szczegółowo omówimy poniżej, nie wsparły kupujących EUR/USD. Stało się tak, mimo że niemal wszystkie składowe tych raportów znalazły się w strefie wzrostowej, co świadczy o ożywieniu procesów odbudowy gospodarki strefy euro. Inwestorzy zignorowali te sygnały makroekonomiczne, a także jastrzębie wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego. Uczestnicy rynku wydają się skupieni wyłącznie na zacieśnianiu polityki przez Rezerwę Federalną, ignorując fakt, że podobne procesy zachodzą również po drugiej stronie Atlantyku.
Co więcej, inwestorzy w praktyce pomijają fakt, że silniejszy dolar niesie ze sobą pewne ryzyka i to nie tylko w kontekście potencjalnie pozytywnych rezultatów rozmów między Donaldem Trumpem a Xi Jinpingiem oraz wynikającego z nich wzrostu globalnego apetytu na ryzyko. Obecna aprecjacja dolara wiąże się również z innymi, mniej oczywistymi zagrożeniami. Niewiele osób pamięta, na przykład, niedawne wydarzenia związane z amerykańskimi obligacjami skarbowymi, kiedy Departament Skarbu USA zwiększył skalę operacji wykupu obligacji długoterminowych, skutecznie wspierając ten segment rynku, co doprowadziło do spadku rentowności.
Kwestia amerykańskich obligacji skarbowych znów powróciła do dyskusji rynkowej. Wczoraj rentowność obligacji USA gwałtownie wzrosła: dla papierów 10-letnich osiągnęła poziom 5,148% (najwyższy od 2007 roku), a dla 30-letnich – 5,44% (najwyższy od 22 lat). Impulsem do wzrostów były nie tylko silne odczyty wskaźników PMI w USA, ale także rewizja oczekiwań dotyczących ścieżki stóp procentowych Fed. Amerykański wskaźnik aktywności gospodarczej osiągnął najwyższy poziom od pięciu lat, wzrastając do 58,4, czemu towarzyszył wzrost subindeksów zatrudnienia oraz nasilenie presji cenowej. Jednocześnie przedstawiciele Fed dali wyraźny sygnał, że konieczna może być kolejna runda zacieśniania polityki pieniężnej: członek Rady Gubernatorów, Michael Barr, stwierdził, że dalsze podwyżki stóp są "prawdopodobnie niezbędne", a prezes Fed z Nowego Jorku, John Williams, określił taki scenariusz mianem "całkowicie uzasadnionego". W rzeczywistości przyczyny wzrostu rentowności są obecnie mniej istotne niż ewentualna reakcja Departamentu Skarbu USA, kierowanego przez Scotta Bessenta.
Przypomnijmy, że w sierpniu Departament Skarbu podwoił skalę operacji wspierających płynność na rynku długoterminowych obligacji skarbowych – do 4 mld USD na operację w segmentach papierów o zapadalności 10–20 oraz 20–30 lat. Powody tej decyzji są oczywiste: nadmiernie wysokie długoterminowe stopy procentowe zwiększają koszty obsługi długu publicznego, zaostrzają warunki finansowe i poprzez rynek kredytów hipotecznych oddziałują na całą gospodarkę.
Skup obligacji może ograniczyć podaż papierów wartościowych na rynku i wesprzeć ich płynność, jednak nie rozwiązuje fundamentalnych problemów leżących u podstaw wzrostu rentowności – wysokiej inflacji, dużej skali zaciągania długu oraz bardziej jastrzębiej retoryki Rezerwy Federalnej. W związku z tym wsparcie ze strony Departamentu Skarbu może mieć jedynie tymczasowy charakter. Jednak sam fakt kolejnej oficjalnej reakcji na wzrost rentowności wywarłby silną presję na dolara, sygnalizując swego rodzaju "ręczne sterowanie" rynkiem długu.
Warto ponownie podkreślić, że spadek EUR/USD wynika wyłącznie z siły dolara, a nie ze słabości euro. W relacji do innych głównych walut euro wykazuje dużą odporność (pary EUR/GBP, EUR/JPY, EUR/CHF) i nie bez powodu: za wsparciem euro przemawia obecnie szereg argumentów fundamentalnych.
Na przykład wskaźnik PMI dla strefy euro okazał się zaskakująco silny. Wskaźnik zbiorczy (composite) wzrósł we wrześniu do poziomu 53,1 pkt (z 52,0 pkt w sierpniu), osiągając najwyższą wartość od kwietnia 2023 roku. Wskaźnik dla sektora usług wzrósł do 53,0 pkt (po wzroście do 51,6 pkt w sierpniu), wbrew prognozom zakładającym spadek do 51,4 pkt. Wskaźnik PMI dla przemysłu również pozostał w strefie ekspansji, osiągając poziom 52,7.
Optymistyczne dla kupujących euro okazały się także dane z Niemiec. Zbiorczy wskaźnik PMI dla tego kraju gwałtownie wzrósł do 53,8 pkt (z 51,8 pkt), a sektor usług po raz pierwszy od pięciu miesięcy powrócił do wzrostu, rosnąc z poziomu 49,7 pkt do 52,9 pkt. Jednocześnie przedsiębiorstwa raportowały wyższe koszty (wynikające z wysokich cen energii) oraz wzrost zatrudnienia. Innymi słowy, gospodarka wykazuje odporność, a ryzyko inflacyjne pozostaje wysokie. Połączenie tych czynników zwiększa oczekiwania dotyczące zaostrzenia polityki pieniężnej, zwłaszcza że przedstawiciele EBC przyjęli ostatnio bardziej jastrzębią retorykę.
Prezes Bundesbanku, Joachim Nagel, stwierdził, że wysokie ceny ropy "stają się coraz istotniejszym czynnikiem wpływającym na decyzje EBC". W tym kontekście nie wykluczył kolejnych podwyżek stóp procentowych, zauważając, że obecny ich poziom "nie ma jeszcze charakteru ani stymulującego, ani restrykcyjnego".
Inny przedstawiciel EBC, Martins Kazaks, powiedział, że wrześniowa podwyżka stóp prawdopodobnie nie będzie ostatnią. Jastrzębie stanowisko zajął również wiceprezes Boris Vujčić. Jego zdaniem szok energetyczny jest już silniejszy, niż początkowo prognozowano, a ceny energii stanowią obecnie "kluczowy czynnik determinujący ścieżkę stóp procentowych".
Innymi słowy, sytuacja fundamentalna dla euro jest całkiem korzystna. Swoistą "wisienką na torcie" pod tym względem był raport instytutu IFO. Niemiecki wskaźnik klimatu gospodarczego wzrósł do 89,9 pkt (z 88,8 pkt), przewyższając prognozę (89,0 pkt) i osiągając najwyższy poziom od maja 2023 roku. Ocena bieżącej sytuacji poprawiła się do 89,5 pkt (z 88,8 pkt w sierpniu), a wskaźnik oczekiwań wzrósł do 90,4 pkt (z 89,1 pkt). Tym samym poprawa dotyczy zarówno bieżącej sytuacji, jak i perspektyw dla niemieckiej gospodarki w najbliższym czasie.
W związku z tym impuls spadkowy EUR/USD wydaje się wyraźny i silny, ale jednocześnie mało wiarygodny i nietrwały. Rynek niemal w pełni uwzględnił w wycenach jastrzębi zwrot w polityce Fed (zakładając 50% prawdopodobieństwa podwyżki stóp w grudniu po wcześniejszym wzroście w październiku), ignorując jednocześnie mocne dane z Europy, rosnącą presję inflacyjną oraz gotowość EBC do dalszego zacieśniania polityki. Jeśli rentowności amerykańskich obligacji skarbowych ponownie zaczną spadać, a oczekiwania rynku co do dalszych działań Fed okażą się przesadzone, jeden z kluczowych czynników wspierających dolara może szybko osłabnąć. Wówczas euro ponownie wysunęłoby się na pierwszy plan.
Wszystko to sugeruje, że obecna siła dolara, choć imponująca, nie może być jeszcze uznana za "niepodważalnie trwałą". Co więcej, moim zdaniem rynek nie docenia potencjału euro w relacji do dolara, zwłaszcza jeśli zaczną materializować się wspomniane wyżej ryzyka dla amerykańskiej waluty.
Jak już wspomniano, EUR/USD zbliża się obecnie do poziomu 1,1330 (dolna linia Wstęg Bollingera na wykresie tygodniowym). Jest to dość silne wsparcie, dlatego w tym przedziale cenowym warto zachować ostrożność. Aby doszło do zdecydowanego ruchu w kierunku poziomów poniżej 1,1300, rynek będzie potrzebował dodatkowego impulsu informacyjnego. Jeśli nie pojawią się nowe argumenty przemawiające za dolarem, kupujący mogą odzyskać inicjatywę i doprowadzić do korekcyjnego odbicia w stronę poziomu 1,1400.
*Prezentowana analiza rynku ma charakter informacyjny i nie jest przewodnikiem po transakcji.
Dzięki analizom InstaSpot zawsze będziesz na bieżące z trendami rynkowymi! Zarejestruj się w InstaSpot i uzyskaj dostęp do jeszcze większej liczby bezpłatnych usług dla zyskownego handlu.